Parę dni temu ostrołęccy internauci podniecali się wielką aktywnością nowego radnego Kleczkowskiego. Ach, jakież interpelacje on naskładał, o co on się nie zatroszczył!
Tylko, że to jęczenie starej baby z interpelacją ma niewiele wspólnego. Pisanie "co pan zrobił z tym i tamtym" można kontynuować w nieskończoność, bo a to przecież deszcz pada, a to psy sikają, a to zupa była za słona. Poważna interpelacja powinna dotyczyć spraw, które - zgodnie z zapowiedzią prezydenta - miały być załatwione. Wówczas można poważnie pytać: "dlaczego jest tak a tak", albo "czemu jeszcze nie gotowe"? Natomiast "interpelacje" Kleczkowskiego ośmieszają go tylko.
Ale na poziom intelektualny komentatorów popularnego portalu wystarczy taka "aktywność". My jednak znamy Kleczkowskiego na tyle, że wiemy iż jego działalność w Radzie Miasta chyba na tym się zakończy. Będzie jak z jego blogiem, na którym dumnie napisał "piszę bo lubię", spłodził dwie notki, trzy skopiował i... zamilkł. Z "interpelacjami" będzie podobnie. Interpeluję, bo lubię. Zakład?
poniedziałek, 21 stycznia 2008
Aktywny radny
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz